Wypowiedzi zebrane przez Jeana-Louisa Tallon
listopad 2001 we Fnac Part-Dieu w Lyonie

Cizia Zykë : "Awanturnik jest przede wszystkim marzycielem, zakręconym utopistą, który woli
porównywać się do Robina Hooda niż do zwykłego łajdaka."
Przemytnik markowych podróbek i ciężarówek, właściciel nocnych klubów, poszukiwacz złota,
były narkoman - Cizia Zykë doświadczył tego wszystkiego, we wszystkich stronach świata.
Urodził się w 1949 roku w Maroku. Jego ojciec był albańskim legionistą, matka - Greczynką. W
1989 roku wydaje swoją pierwszą książkę - Złoto -, która sprzedaje się w kilkuset tysiącach
egzemplarzy. Wyda kilkanaście powieści, m. in. Saharę, Parodię, Paranoję, które potwierdzą jego
status pisarza opowiadającego o walce i przeżytej przygodzie. To jednym z największych
awanturników dzisiejszych czasów.
Jean-Louis Tallon - Czy ma Pan wrażenie, że ryzykował więcej pisząc Orły niż poprzednie
powieści?
Cizia Zyké - Nie, raczej nie. Jeśli ryzykowałem, to niewiele.
JLT - Czemu zajął się Pan pisarstwem ?
CZ - Wyda się to dziwne, dlatego, że sprawiam wrażenie macho, ale tak naprawdę stało się to
przypadkiem, podczas rodzinnego spotkania w Paryżu. Był tam dziennikarz, który powiedział, że
wspaniale by było, gdybym spisał moje przygody. Nie miałem na to ochoty, ale słowa dziennikarza
sprawiły, że moja matka rozmarzyła się, a ja chciałem zrobić jej przyjemność. W ten sposób
powstało Złoto. To był prezent dla niej.
JLT - Jaki jest udział fikcji i rzeczywistości w Pańskich powieściach ?
CZ - Trzy pierwsze - Złoto, Sahara i Parodia są autentyczne. Zmieniłem imiona, daty, miejsca,
pominąłem niektóre epizody, ale nigdy nie posunąłem się do przesady.
JLT - Jakby Pan nazwał swoją twórczość ? Czy są to powieści autobiograficzne, pamiętniki z
podróży?
CZ - To nie są pamiętniki. Nigdy w ten sposób nie myślałem. Nigdy nie miałem optyki
wydawniczej.
JLT - Nigdy Pan nie chciał pisać? Nawet w dzieciństwie?
CZ - Nigdy.
JLT - Nawet kiedy przeżył Pan te wszystkie swoje przygody, nie myślał Pan, żeby kiedyś je
opowiedzieć ?
CZ - Nigdy.
JLT - Czy w miarę, jak Pan publikuje, pisarstwo nie stało się dla Pana sposobem na ponowne
przeżycie swych przygód? Czy jest to działalność czysto wydawnicza?
CZ- Nie. Drugą książkę, Saharę, napisałem, gdy Złoto nie było jeszcze wydane. Podpisałem
kontrakt z wydawcą. Trzeba mi jednak było czekać rok, zanim wydałem następną książkę. Z
różnych powodów. Tak czy inaczej, odniosłem olbrzymi sukces już dzięki książce Złoto.
Musiałem więc jakoś przeczekać. Sahara leżała już w szufladzie, napisałem Parodię. Oto, jak to
było. Ale gdy spróbowałem pisarstwa, chciałem również poruszyć inne tematy : paryską
klaustrofobię, przygodę, paranoję, wszystkie rodzaje szaleństwa. Sam się tym trochę nakręciłem...
JLT - Uważa się Pan za indywidualistę ?
CZ- Oczywiście.
JLT - Czy za pomocą pisarstwa odkrył Pan coś nowego ?
CZ - Nie o sobie. Ale pisząc książki przeżyłem te wielkie chwile tworzenia, wspaniałe chwile,
którymi się można upoić.
JLT - No właśnie, często wspomina Pan o marihuanie i opium w swoich opowiadaniach. Czy
pisze Pan pod wpływem narkotyków ?
CZ - Pod całkowitym wpływem.
JLT -Czy, kiedy Pan pisze, słucha Pan muzyki?
CZ - Nie. Nie, kiedy piszę. To niemożliwe.
JLT - Dla kogo Pan pisze ?
CZ - Przede wszystkim dla przygody wydawniczej. Ale zostałem ojcem i musiałem zacząć
prowadzić w miarę spokojne życie, w którym mógłbym czytać, podróżować i oczywiście, pisać.
JLT - Czy byłby Pan gotów przeżyć jeszcze raz swoje przygody, powiedzmy "siłowe", jakie
opisuje Pan w Złocie czy Saharze?
CZ - Wszystko zależy, czy bieg wydarzeń wymagałby siłowej interwencji. Jeśli tak - nie ma
problemu.
JLT - Czy pisze Pan jednym ciągiem?
CZ - Tak. Po trosze jestem scenarzystą. Przywiązuję wielką wagę do spójności scenariusza.
Czytam potem wiele razy to, co napisałem. Następuje żmudna praca wycinania, wiązania ze sobą
epizodów zanim docieram do tego stadium, które nazywa się pisarstwem.
JLT - W kogo lub w co Pan wierzy ?
CZ - W siebie samego. I w niektóre wartości, prawa, morały : przyjaźń, rodzina, dotrzymywanie
słowa, swoistą rycerskość....
JLT - Jest Pan współczesnym rycerzem ?
CZ - Nie. Ale awanturnik jest przede wszystkim marzycielem, lekko zakręconym utopistą, który
woli się porównywać do Robina Hooda niż do zwykłego łajdaka...
JLT - Czy jest to związane z okresem dojrzewania, to pragnienie przedłużenia i zapisania marzenia
w realnym życiu, za pomocą przygody ?
CZ - O tak, to oczywiste. W naszej rodzinie jest długa dynastia wojowników i awanturników. Ja
niosę pochodnię.
JLT - Czy w młodości miał Pan jakieś wzorce?
CZ - Oczywiście. Zawsze się je ma. Dzięki książkom czy innym rzeczom...
JLT - A czy ma Pan jakieś wpływy literackie? Czy należy Pan do jakiegoś nurtu filozoficznego czy
pisarskiego?
CZ - Nie, żadnego. Zresztą od dawna już niczego nie czytam.
JLT - Czy uważa się Pan za skończonego awanturnika ?
CZ - Uważam się za człowieka marginesu, który ma własne prawa i stara się ich trzymać.
CZYTELNICY O CIZII
TRZEBA CZYTAĆ CIZIĘ ZYKË
Trzeba czytać Cizię Zykë. Przede wszystkim dlatego, że dobrze się go czyta.
Trzeba czytać Zykë, by podróżować.
Tym, co go różni od niejednego Bouviera (Zamknij się. Włóż buty, weź swój magnum i wyruszaj
na poszukiwanie złota z Cizią!) jest niechęć do wyciągania filozoficznych wniosków z tego, co mu
się przydarza. Jego silnik: prawo - jedyne i niezrozumiałe - do indywidualizmu. Jego paliwo -
forsa, a dzięki niej moc działania. Równanie pobieżne, prawda. Ale za pomocą tych dwóch
elementów Cizia buduje światy. Inni, tą samą amunicją, je niszczą.
Od opowieści do powieści. Każda twórczość ma swoje szczyty. Zykë nie jest tu wyjątkiem.
Mieszczański komfort, do którego zamiłowanie ma pokolenie nie- dojrzalców, sprawia, że wolimy
autobiograficzną trylogię: Złoto, Saharę, Parodię. To ona daje ten siarczany posmak
prawdziwego życia, świata zbrodni i zła. Talent jednak nie kończy się na własnym istnieniu. Cizia
kontynuuje swe dzieło w równie dobrych powieściach, gdzie okrutny pragmatyzm, jedyny w
swoim rodzaju, a zarazem jedyny morał, który ma płynąć z tych książek, jest sam w sobie
katalizatorem przerażenia i narastającego śmiechu (przeczytaj Kredens i przede wszystkim
prześmieszną Paranoję - choć jeśli nigdy nie marzyłeś, by zabić państwa Paszteciarzy, idź lepiej
swoją drogą).
Spłukani, strachliwi, rozmarzeni, ci, których frustruje bieżąca egzystencja ukształtowana przez dwa
tysiące lat dogmatów zachodniego świata (praca, rodzina, konformizm) - czytajcie Zykë !
To doskonała ucieczka.
Nareszcie można bezkarnie palić opium, polować na słonie, bawić się w przemyt i fałszerstwo. I
tylko dla siebie, bez śladu duchowych poszukiwań. Skończony pragmatyzm, którego działanie
karmi umysł.
TRZEBA CZYTAĆ ZYKË.



Copyright CIZIA ZYKE and Magda Omilianowicz